Zaloguj się aby zobaczyć całość

Businessman with binoculars.Jeśli nie nastąpi gospodarcza katastrofa, w 2014 roku Polacy będą zarabiać więcej, choć trudno oszacować, o ile więcej. Wygląda jednak na to, że o zatrudnienie martwić będą się mniej, ponieważ miejsc pracy prawdopodobnie przybędzie. Dlatego na najbliższe 12 miesięcy możemy spoglądać z optymizmem.

 

Instytucje zajmujące się mierzeniem kondycji gospodarczej państw są zgodne – w 2014 roku będziemy zarabiać więcej. Zarówno Ministerstwo Finansów, Narodowy Bank Polski, OECD, jak i Komisja Europejska przewidują, że płace nominalne wzrosną o co najmniej 3 proc. Najbardziej optymistyczny jest NBP, który spodziewa się wzrostu o 3,9 proc.

 

Co ważniejsze, wszystkie instytucje badające sytuację gospodarki i rynku pracy spodziewają się również wzrostu płacy realnej, czyli biorącej poprawkę na wzrost kosztów utrzymania. Rozbieżności w ich prognozach występują jednak znaczne. Duży optymizm wykazuje Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową (IBnGR), który spodziewa się, że wynagrodzenia realne w Polsce w 2014 roku wzrosną aż o 2,6 proc. Chłodniejsze głowy zachowują analitycy Ministerstwa Finansów i Komisji Europejskiej – oczekują wzrostu płac realnych o 1,1 i 1,0 proc.

 

Co to oznacza dla przeciętnego Kowalskiego, który dopiero wchodzi na rynek pracy albo zastanawia się, czy zapytać pracodawcą o podwyżkę? Niestety niewiele. Prognozy znacząco nie różnią się od tych, które wspomniane instytucje przedstawiły rok wcześniej, a niepokoić może to, że niektóre poważnie pomyliły się w szacunkach (szczególnie resort finansów, który spodziewał się, że wynagrodzenie nominalne wzrośnie o 4,6 proc., a następnie oszacował wzrost na jedynie 2,4 proc.). Ale już w połączeniu z optymistycznymi prognozami pracodawców i wnioskami płynącymi z badań rynku pracy 2014 rok zapowiada się zupełnie nieźle.

 

Z raportu Pracuj.pl „Rynek Pracy Specjalistów w 2013” wynika, że już w drugiej połowie ubiegłego roku ofert pracy znacząco przybyło. Szczególnie cieszy ponad 40-procentowy wzrost zapotrzebowania na specjalistów ds. zasobów ludzkich, co świadczy o przygotowaniach firm do nowych rekrutacji. Ożywienie w zatrudnianiu zanotowały także najmniejsze przedsiębiorstwa (do 10 osób), co świadczy o poprawiających się warunkach do prowadzenia biznesu.

 

Z kolei raport agencji ManpowerGroup pokazuje, że 13 proc. pracodawców zamierza w 2014 roku zwiększyć zatrudnienie (redukcji spodziewa się tylko 9 proc.). Duży optymizm panuje w branży produkcyjnej, w której, jak wynika z szacunków, pracę może znaleźć blisko 300 tys. osób. Na przybycie nowych miejsc pracy liczyć mogą również przedstawiciele sektora transportowego, logistycznego, jak również dynamicznie rozwijających się handlu i usług. W tyle nie pozostaje oczywiście branża IT. – Mimo wszystko najwięcej inwestycji nadal jest w sektorze IT. Spodziewam się, że w 2014 roku przedstawiciele tej branży mogą liczyć na duże zainteresowanie pracodawców – mtówi Marta Aserigadu, Delivery Manager w Hays Poland.

 

Z optymizmem można spoglądać także na prognozy pracodawców dotyczące wynagrodzeń. W badań agencji Randstad wynika, że co czwarta firma planuje podwyżki płac. Pod tym względem w najlepszej sytuacji znajdują się mieszkańcy województw zachodnich i południowych (31 proc.) oraz północnych (29 proc.). Jeśli natomiast chodzi o branże, największe szanse na wzrost wynagrodzeń mają znajdujący się w bardzo dobrym położeniu przedstawiciele sektora produkcyjnego.

 

A co z bezrobociem? Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej oczekuje, że w ciągu 2-3 lat spadnie poniżej 10 proc. To bardzo optymistyczna prognoza, której należy się przyglądać z dystansem. Nie ulega jednak wątpliwości, że wraz z gospodarką odżywa rynek pracy. Nie brakuje sygnałów, które pozwalają sądzić, że najgorsze mamy już za sobą.

 


Autor wpisu: Krzysztof Domaradzki, Forbes
  • Adek

    Dostaną 1zł podwyżki plus nowy wymyślny podatek do zapłaty narodzie raduj się.