Zaloguj się aby zobaczyć całość

4Zmiana pracy to wyzwanie. Z pewnością łatwiej podjąć decyzję w sprzyjających okolicznościach, kiedy rynek pracy jest pełen interesujących ofert, a my jesteśmy fachowcami rozchwytywanymi przez pracodawców. Najczęściej jednak tak nie jest, a mimo to wielu z nas po cichu marzy o tym, by na nowo złapać wiatr w żagle i odmienić swój zawodowy los. O tym, czy warto zaryzykować zmianę pracy rozmawiamy z Izabelą Kielczyk, coachem, trenerem i psychologiem biznesu.

 


Pani Izo, czy warto podejmować ryzyko zmiany pracy w czasach, kiedy ekonomia wymusza na nas racjonalne decyzje?

Na pewno warto, tylko trzeba się do tego dobrze przygotować. Szczególnie, że mamy do czynienia z czasem reorganizacji zawodowej. Zmieniająca się rzeczywistość, w głównej mierze technologie, ale również przepisy (np. wiek emerytalny) będą wymuszały zmiany na rynku pracy. Skończyły się czasy, kiedy w jednej firmie, a nawet w jednym zawodzie pracowało się po kilkanaście lat. W tej chwili czasem po dwóch-trzech latach musimy zdobywać nowe kompetencje i dostosowywać się do wymogów rynku, byśmy byli na nim po prostu potrzebni. Można powiedzieć, że zmiana jest teraz na nas wymuszona, że trochę nie mamy wyjścia. Warto zdawać sobie z tego sprawę i się do tego przygotować, również niejako trenując te zmiany. Czas na zmianę zawszę jest dobry, a niektórzy mówią, że kryzys jest nawet lepszym momentem, bo wtedy łatwiej zobaczyć to, czego oczekuje rynek.

Niby tak, ale rachunek ekonomiczny na ogół wygrywa z naszymi marzeniami…

Zdecydowanie zachęcam do tego, by podejmując decyzję o zmianie „urealnić ją” i zastanowić się, kiedy może być ona możliwa. Niektórzy są jednak tak zdeterminowani, by zmienić swoje życie zawodowe, że zmieniają też swoje życie prywatne. Na przykład znam Panią, która stwierdziła, że przed zmianą pracy powstrzymuje ją utrzymanie dużego mieszkania, więc je po prostu sprzedała. Pewnie było jej łatwiej podjąć takie wyzwanie, bo była samotna, ale na radykalne zmiany decydują się nie tylko single. Często nasza prywatna sytuacja kryzysowa uświadamia nam też ważne rzeczy, jest punktem zwrotnym i zaczynamy myśleć – nie muszę, ale chcę. Zauważyłam na przykład, że ostatnio wzrosła liczba mężczyzn, menedżerów, którzy szukają pomocy w tym zakresie, bo uświadomili sobie, że chcą mieć więcej czasu dla rodziny. Kiedyś częściej była to inicjatywa ich żon, partnerek.

Zmieniamy pracę po to, by było nam lepiej, ale czasem taka zmiana może wiązać się z degradacją finansową i społeczną. Dlaczego więc robienie tego, co lubimy, jest tak ważne, dlaczego nie wystarczy nam tylko dobra pensja?

Jak lubimy to, co robimy to mamy do czynienia z zupełnie innym rodzajem motywacji. Jesteśmy wtedy tak zaangażowani, że zewnętrze motywatory w postaci wysokiego wynagrodzenia czy benefitów nie są nam prawie potrzebne. Takie bezgraniczne zaangażowanie się w coś, co lubimy robić jest nawet nazywane w psychologii efektem flow, to rodzaj takiego zatracenia się, transu. Natomiast, jeśli robimy coś tylko dla pieniędzy czy prestiżu, to po jakimś czasie może nas to znużyć. W takiej sytuacji ciągle oczekujemy też coraz większych nagród finansowych, ale po pewnym czasie znów nam one nie wystarczają i w ten sposób tracimy ochotę do dalszych działań.

A zna Pani taką osobę, która zrezygnowała z dobrej posady, by rozwijać się w tym, co lubi?

Tak, miałam taką klientkę – prawniczkę, która w wieku 40 lat przyszła do mnie po poradę, bo od zawsze chciała być manicurzystką, ale z rozsądku poszła na prawo – pochodziła z małej miejscowości i rodzina od niej tego wymagała. I choć miała w tej dziedzinie osiągnięcia i dobrze zarabiała, to nie dawało jej to poczucia spełnienia. Ja to nazywa „depresję sukcesu” – osiągnęła dużo, ale nie wiedziała, po co jej to wszystko, nie cieszyło jej to. Po pół roku spotkań ze mną, zdecydowała się na radykalną zmianę. Postanowiła, że nie będzie już adwokatem, tylko będzie kształcić się w zakresie manicure i kosmetologii. Była świadoma tego, że straci prestiż, apanaże władzy i że będzie musiała zdobywać wiedzę z bardzo młodymi osobami, które będą traktować ją na równi, a często dziwić się jej decyzji. Okazało się jednak, że uczestnicy szkoleń, w których wzięła udział, widzą wartość w tej jej zmianie. Nie obyło się jednak bez porażek w trakcie tej zmiany. Po szkoleniach i stażu podjęła pracę, ale aż trzykrotnie zmieniała salony, bo pracodawcom trudno było zaakceptować jej wiek i decyzję o samej zmianie – uważali, że to wynik kryzys wieku średniego. W tym czasie wykazała się dużą odwagą, determinacją i cierpliwością, by to znieść. Ale teraz jest już spełniona, szczęśliwa i choć ma swój gabinet kosmetyczny, to nadal większość czasu zajmuje jej nie zarządzanie, a praca z klientkami.


www.izabela.kielczyk.pl

Też marzysz o odmianie swojego zawodowego losu? Chcesz znowu złapać wiatr w żagle? Zajrzyj na www.pracuj.pl/gratulujemyodwaznym


Autor wpisu: Agnieszka Dobosz
  • Małgorzata Wieczorek

    Witam! Aby zmiana pracy była korzystna warto dobrze się do niej przygotować. Idealnym krokiem będzie podniesienie swojego poziomu wykształcenia bądź zdobycie wiedzy w zupełnie nowej dziedzinie. Dyplom studiów podyplomowych będzie zatem bardzo dobrym punktem w CV, bowiem dzięki ich ukończeniu można stać się specjalistą i poszukiwać dobrej pracy. Zatem ze swojej strony serdecznie zapraszam do zapoznania się z ofertą
    takich studiów w szkołach WSB. Atutami studiów podyplomowych na uczelniach WSB są m.in.: nowoczesne
    programy nauczania, koordynator-opiekun każdego kierunku, wykładowcy z
    doświadczeniem praktycznym, interaktywna forma zajęć – gry biznesowe,
    case studies, warsztaty, świadectwo w języku polskim i angielskim,
    przyjazna dla uczestnika organizacja studiów, Program Firma oraz
    dogodny, ratalny system płatności. Zapraszam serdecznie na naszą stronę
    internetowa po szczegóły oferty.

    W razie pytań jestem do dyspozycji.

    Pozdrawiam, Małgorzata Wieczorek
    Online Ekspert WSB

  • qwert12345on