Zaloguj się aby zobaczyć całość

 

Mechanic repairing a car in a workshop or garage

Czy absolwenci szkół zawodowych to przyszła elita rynku pracy, która z wyższością będzie patrzeć na bezradnych magistrów ekonomii i socjologii? W obliczu trudnych warunków na rynku wydaje się, że młodzi ludzie coraz przychylniej patrzą na szkoły tego typu – mimo że po ich ukończeniu nie mogą ciągle jeszcze liczyć na zarobki równe tym, które otrzymują koledzy z wyższym wykształceniem. Czy nadchodzi era tapicera?

Ciekawych czasów jesteśmy świadkami. Kierowca rajdowy Leszek Kuzaj zachęca, żeby wybrać szkołę zawodową i zostać… mechanikiem samochodowym. To ma być lepszą alternatywą w stosunku do np. kończenia studiów medycznych!  Wesoły tapicer jednej z firm produkujących meble, rapując chwali swoją pracę. Z kolei Konferencja Rektorów Państwowych Szkół Zawodowych na 15-lecie istnienia zachwala swoje placówki edukacyjne. – Nasze uczelnie skutecznie przeciwdziałają dziedziczeniu „genu bezrobocia” – mówi prof. dr hab. Jolanta Witek, rektor PWSZ w Wałczu.

Czy rzeczywiście zawody, które jeszcze kilka lat temu były traktowane jako niemodne, obecnie wracają do łask?

Gdzie się uczyć, by zarabiać?

Nie tylko tegoroczni maturzyści, lecz także ich młodsi koledzy stoją przed jednym z poważniejszych dylematów: jaki typ kształcenia wybrać, aby zapewnić sobie dobrą pracę i godziwe zarobki? To nie lada zagwostka.

Z jednej bowiem strony można spojrzeć na cykliczne zestawienia najbardziej poszukiwanych pracowników, które przygotowują urzędy pracy. Elektryk, technik prac biurowych, robotnik budowlany – to zawody, które pojawiają się na liście. Z drugiej strony w 2013, wg danych Pracuj.pl, zatrudniano chętnie m.in. bankowości, finansach, ubezpieczeniach, działach telekomunikacyjnych czy IT – tutaj z pewnością było potrzebne wyższe wykształcenie.

Kolejne pytanie – o zarobki. Ciekawe wnioski płyną z Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń, przygotowanego przez Sedlak&Sedlak. W 2012 roku płace absolwentów, którzy ukończyli studia z tytułem magistra inżyniera wynosiły 3 000 PLN brutto. O 500 PLN mniej otrzymywali pracownicy posiadający wykształcenie wyższe licencjackie lub inżynierskie oraz magisterskie. Osoby z wykształceniem średnim, których staż pracy w 2012 roku nie przekroczył jednego roku zarabiały 1 960 PLN. Natomiast osoby po zasadniczych szkołach zawodowych w swojej pierwszej pracy otrzymywały wynagrodzenie w wysokości 1 800 PLN brutto.

Nie taki glazurnik straszny, jak go malują

Co zatem wybrać? Eksperci zajmujący się rynkiem zatrudnienia od kilku lat podkreślają, że studia wyższe wcale nie gwarantują na starcie satysfakcjonującego zatrudnienia. Dodają również, że dramatycznie spada liczba osób kultywujących pewne zawody. – Chodzi przede wszystkim o szeroko pojęte rzemieślnictwo, czyli przedstawicieli takich zawodów jak krawiec, szewc, ale również parkieciarz, glazurnik – wylicza Ireneusz Jabłoński, ekspert z Centrum im. Adama Smitha. Przyznaje on, że w naszym kraju występuje paradoks: każdy z nas wie, jak trudno jest znaleźć dobrego krawca, glazurnika czy szewca. A jednocześnie nie ma chętnych, żeby właśnie tę lukę zapełnić. Zamiast tego tysiące osób właśnie się wybiera lub już studiuje na kierunkach humanistycznych lub ekonomicznych.

Jak wskazują różne analizy rynku pracy, od kilku lat zauważalny jest niedobór pracowników zawodowych. Te tendencje wynikają z zaniedbania szkolnictwa zawodowego i intensywnej promocji szkolnictwa wyższego po transformacji ustrojowej. Brakuje pracowników wysoko kwalifikowanych w zawodach technicznych – uważa Justyna Sławik, HR Advisor, Randstad Polska.

Zbyt wielu maturzystów?

Jak przyznaje prof. Mieczysław Kabaj z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych, nienaturalne – na skalę europejską – jest to, że aż 80 procent absolwentów szkół średnich zdobywa maturę. I podaje przykłady: w Niemczech tylko 30% młodych ludzi wybiera szkoły ogólnokształcące, a 70% kieruje się do zawodowych; w Szwajcarii do szkół zawodowych idzie aż 80%. Edukacja jest tam poparta praktyką, kierunki budowane są w oparciu o zapotrzebowanie konkretnych branż i przeogromne wsparcie setek firm. Młode osoby zdobywają praktykę, którą uzupełniają wiedzą teoretyczną. Tak właśnie osią istnienia wielu szkół zawodowych jest bardzo bliskie związanie z pracodawcami, którzy później niemalże automatycznie zatrudniają absolwentów.

Polska uczelniami stoi

A u nas? W Polsce niestety nadal uczelnia jest synonimem prestiżu i dobrej pracy, zaś szkoły zawodowe traktowane po macoszemu. A przecież na przykład Państwowe Wyższe Szkoły Zawodowe kształcą w zawodach zamawianych przez przemysł, a ich program dopasowany jest do potrzeb regionu. Dlatego ich absolwenci powinni mieć większą szansę na pracę po ukończeniu nauki. – Mimo to tradycyjnie na liście najbardziej prestiżowych zawodów znajduje się profesor, lekarz, sędzia. I nie sądzę, żeby w najbliższych latach znacząco zmienił się ranking najbardziej pożądanych zawodów – tłumaczy Justyna Sławik.

Czy oznacza to zatem, że nadeszła era tapicera i młodzi ludzie powinni myśleć głównie o kształceniu zawodowym? Nie jest to takie proste. – Zawody, które są gwarantem dobrego zatrudnienia w jednej dekadzie, w innej mogą być już mniej użyteczne. Kluczowym wydaje się więc kształcenie się w zawodzie zgodnym z predyspozycjami, zainteresowaniami i możliwościami, a także ciągłe szkolenia i kształcenie w życiu dorosłym. Najlepszą gwarancją dobrego zatrudnienia (a raczej zmniejszenia prawdopodobieństwa bezrobocia) jest inwestycja w własne kwalifikacje, podnoszenie umiejętności, bez względu na to, w jakim zawodzie pracujemy – tłumaczy Justyna Sławik.

Czyżby więc kluczem do sukcesu było po prostu robienie tego, co potrafimy najlepiej – bez względu na trendy? Jak uważacie?




Autor wpisu: Paweł Rusak


Podobne wpisy:
Jak pracodawca ocenia Twoje doświadczenie w CV?
Taki staż, że aż chce się pracować
Czy wulkan energii może być księgowym?
Zatrudniam, więc wymagam
Studia to strata czasu?
  • Maciej Regdosz

    Zastanówmy siedlaczego brakuje ludzi z wykształceniem technicznym… hmmm już wiem – pewnie dlatego, że teraz każdy głąb może skończyć taką szkołę i zdać maturę – nie dość, że poziom w szkołach został obniżony to jeszcze dodatkowo wprowadzono róznego rodzaju dysfunkcje usprawiedliwiajace nieuctwo a tym samym obecny abiturient ( w sumie bez znaczenia czy technik czy też nie) niczego soba jak i swoją wiedzą nie reprezentuje a tym samym musi iść na studia by cokolwiek znaczyć – a jakie studia najłatwiej zakończyc? humanistyczne chyba… Tak naprawdę poziom szkół średnich był niszczony od poczatku lat 90 – niestety… :(

  • Darek Borys

    Hm,… w ogłoszeniu w UP z Warszawy…. zatrudnie mechanika samochodowego z min. 6-o miesięcznym doświadczeniem – stawka 2 000 brutto

  • Anonim

    dokładnie zrobic trudną mature i po problemie

  • xon

    OD 5 lat już to wiem. Sam żałuje ze skończyłem studia a nie zawodówke. W tym kraju sie juz studia przestały opłacać, chyba że te kierunki z górnej półki, jedynie to ma sens.