Zaloguj się aby zobaczyć całość

1

Jeśli jako freelancer masz dosyć pracy z domu czy przesiadywania z laptopem po knajpkach, możesz wynająć dla siebie biuro. Albo biurko. Niekoniecznie na miesiąc. Może być na godziny. Robią tak wolni strzelcy różnych profesji. Nawet tarociści.


Wojciech Majewski, z zawodu architekt, od 2009 r. współwłaściciel biura coworkingowego Biurco, mówi, że pomysł stworzenia przestrzeni dla freelancerów podpowiedziało mu życie. Przez dwa lata sam pracowałem w domu. Brakowało mi kontaktów z ludźmi i miejsca, gdzie mógłbym się spotkać z klientami. Na amerykańskich stronach internetowych spotkałem się z ideą coworkingu i pomyślałem: to jest to – opowiada.

Coworking, czyli co

Coworking to wspólne pracowanie. Wspólne, choć ludzie nie muszą się znać ani zajmować tym samym. Przeciwnie, każdy gra do własnej bramki, ma swoje projekty, lecz jeśli chce, ma z kim zamienić słowo czy wymienić się pomysłami. Przestrzenie dla wolnych strzelców są tak pomyślane, by sprzyjały budowaniu kontaktów, a przeciwdziałały alienacji. Jednocześnie to wciąż miejsca do pracy, są tam sale ze standardowym wyposażeniem, jak tablice flipchartowe, rzutniki, drukarki, kserokopiarki, jest i Wi-Fi.

Majewski dla swojego biura znalazł lokal w budynku starej drukarni, niemal w centrum Warszawy. Na Zachodzie często przystosowuje się na takie miejsca budynki pofabryczne. Po części wynika to z rachunku ekonomicznego, ale daje też niepowtarzalny klimat, w którym łatwiej o nieformalną atmosferę. Zrobiliśmy to po swojemu i to właśnie ta atmosfera i aktywna społeczność są kluczem do coworkingu. Oczywiście obok wygodnych foteli i biurek – mówi.

Z biur coworkingowych korzystają freelancerzy lub małe firmy, głównie informatycy, tłumacze, osoby pracujące w reklamie i marketingu internetowym. Ale nie tylko. Kiedyś wynajmowaliśmy pokoik tarocistce, a z naszej sali konferencyjnej wynieśliśmy stół, by mógł odbyć się w niej kursu masażu – przypomina Majewski.

Koszty mówią za siebie

Małgorzata Nowak, dyrektor biura tłumaczeń Nowkom, w przestrzeni dla coworkerów działa od września. Na pytanie o plusy odpowiada: Koszty. Wynajmując lokal na mieście, płaciłam 1500 zł netto samego czynszu, dochodziły media, sprzątaczka, ochrona, łącznie około 1800 zł – wylicza. Teraz za 1000 zł netto miesięcznie ma dwuosobowe mikrobiuro dla siebie i pracownika. W cenie jest też możliwość wykorzystania 10 godzin na spotkania z klientami w specjalnie przystosowanych salach.

Tłumaczka zdecydowała się też na usługę wirtualnego biura – za dodatkowe 100 zł miesięcznie – dzięki czemu ma zarejestrowaną firmę pod adresem biura coworkingowego. Jest tu recepcja, klienci zawsze dostaną kawę czy herbatę, ja mogę tu odebrać pocztę od kuriera. To wygląda profesjonalnie – mówi Małgorzata.

Kto chce zmniejszyć koszty, nie musi zawierać umowy na miesiąc na całą salę. Może wynająć tylko pokój konferencyjny na godziny, samo biurko czy wręcz miejsce rotacyjne.

Nie wszystkie biura coworkingowe są płatne. W Szczecinie działa Strefa 89, która powstała dzięki dofinansowaniu z Unii i do końca roku nie pobiera opłat od użytkowników. Funkcjonuje jako miejsce wspierające ciekawe inicjatywy. Odbywają się w nim szkolenia i warsztaty, spotkania z ekspertami.

Twórczy harmider

Minusy coworkingu? Bywa głośno – przyznaje Małgorzata Nowak. Przewija się tu sporo ludzi i chcąc nie chcąc słyszy się rozmowy. Lecz to jednocześnie plus, że jest z kim porozmawiać – dodaje.

Kiedy pojawił się pomysł, żeby przestrzeń przy wielkim biurku w open space podzielić na boksy, ludzie stanowczo powiedzieli, że tego nie chcą. Tu czasem tak jest, że panuje cisza, bo wszyscy pracują, ale czasem ktoś opowiada dowcip i robi się wesoło – mówi właściciel Biurca.

Fot. Biurco


Autor wpisu: Agnieszka Dobosz
  • http://coworking-warszawa.pl Albercik

    Jako ciekawostkę warto podkreślić, że do coworkingu uciekamy z domu z dwóch absolutnie przeciwstawnych przyczyn: ci co pracują w domu samotnie szukają w coworkingu towarzystwa, inspiracji, czasem pomocy czy współpracy, inni uciekają do coworkingu przed rodziną i dziećmi – jakkolwiek kochanymi to jednak uniemożliwiającymi efektywną pracę. Najlepsze jednak jest to, że praktycznie w tym samym miejscu, jedni i drudzy, mimo niby odmiennych oczekiwań znajdują to czego szukali. Przynajmniej często tak się dzieje. Pozdrawiam warszawskich coworkerów!