Zaloguj się aby zobaczyć całość

tyt_Z

 

 

 

 

 

 

 

 

Świat wirtualny i realny to dla nich ta sama rzeczywistość. Nie potrafią funkcjonować bez Internetu i mediów elektronicznych. Chcieliby osiągnąć oszałamiającą karierę zawodową natychmiast, a kryzys jest dla nich przerażający. Panie i Panowie: oto generacja Z, która szturmem wchodzi na rynek pracy. Czy stanowią oni realne zagrożenie dla tradycyjnych pracowników?

Jeszcze nie minęły echa dyskusji o tzw. pokoleniu Y, a eksperci rynku pracy już sygnalizują, że na scenę zawodową wchodzi nowa generacja. I to bardzo wymagająca, która stawia wiele wyzwań przed pracodawcami.

Zawsze połączeni, materialistycznie nastawieni

Pokolenie Z to osoby urodzone po 1990 roku lub – według niektórych ekspertów – nawet po 1995 roku. – W powszechnej opinii najbardziej wyróżnia je fakt, że nowe technologie są dla nich czymś zwyczajnym i codziennym – towarzyszyły im w życiu od urodzenia. Często określani są także jako pokolenie C – od angielskiego słowa connected czy podłączony do sieci. Eksperci stawiają u podstaw definicji tego pokolenia słowo change – czyli zmiana, stan, który najbardziej lubią, gdyż ciągłe eksperymentowanie umożliwia im rozwój oraz dostarcza wielu wrażeń – tłumaczy Katarzyna Sowińska, menedżer w zespole HR Consulting w firmie PwC.

Przyznaje, że przedstawiciele pokolenia Z są do życia nastawieni w sposób realistyczny i materialistyczny, a zarazem bywają twórczy i ambitni. – Wyrośli pod wpływem Harry’ego Pottera i talent shows oraz wszystkiego co jest „i” – iTunes, iPhones, iPods, iPads. Chcą wszystko mieć i osiągać natychmiast. Trudno jest im pogodzić się z wizją długotrwałego budowania kariery zawodowej za pomocą małych kroków. Wyróżnia ich też podejście do wiedzy – sami czerpią ją z Internetu i dlatego nie jest ona dla nich podstawowym atrybutem pracownika na rynku pracy. Ważniejsza jest szybkość wyszukiwania informacji oraz kreatywne podejście do sposobów dotarcia do niej. Mają świadomość, w jakim tempie świat się zmienia, dlatego samą wiedzę traktują jako coś szybko tracącego swoją wartość. Cechuje ich także mobilność, znają języki obce i mają znajomych na całym świecie, ale zazwyczaj dłużej mieszkają z rodzicami – tłumaczy Sowińska.

Y kontra Z

Być może już w tym momencie może pojawić się skojarzenie z pokoleniem Y, które również miało – według ekspertów – wywrócić rynek pracy do góry nogami. I również za sprawą zasymilowania młodych ludzi z nowoczesnymi technologiami. Może w takim razie obecni studenci są po prostu – posługując się terminologią komputerową – upgrade’m swoich starszych o kilka lat kolegów?

Eksperci oponują przeciwko takiemu ujednolicaniu. – Oba pokolenia łączy wiele cech, jednak u Z przyjmują one jeszcze silniejszy wymiar. Tzw. Igreki lubią nowe technologie i dobrze się w nich czują, natomiast reprezentanci pokolenia Z są podłączeni do sieci 24h na dobę, 7 dni w tygodniu. Igrek dąży do równowagi między życiem prywatnym a zawodowym, podczas gdy dla Z życie zawodowe oraz prywatne ma stanowić całość, jedną i tę samą rzeczywistość, w której są sobą oraz kierują się tymi samymi wartościami.

Pracownik niestabilny?

Osoby zaliczane do pokolenia Z podchodzą naturalnie do przeprowadzania rozmów rekrutacyjnych przez Internet, np. za pomocą Skype. Szukają pracy nie tylko w Polsce czy swojej najbliższej okolicy, ale na całym świecie. W związku z tym także polscy pracodawcy będą musieli się otworzyć na otrzymywanie aplikacji od kandydatów pochodzących z każdej strony świata – uważa Sowińska. To, co dla starszych pokoleń stanowi zagrożenie, dla przedstawicieli generacji Z jest obiektem fascynacji i polem do eksperymentowania. – Nie zależy im na stabilności w pracy, szukają różnorodności, uciekają od rutyny. Chętnie komunikują się z innymi kulturami, chcą wyjeżdżać na zagraniczne staże, stale zmieniać i doskonalić ustalone procesy oraz próbować nowych metod pracy. Bardziej niż pracę samodzielną, cenią sobie pracę w grupie. Potrafią robić wiele rzeczy naraz, trudno im się skupić na jednej czynności – tłumaczy Sowińska.

Czy w takim razie zarówno tradycyjni (czyli pamiętający czasy bez Internetu) pracownicy oraz pracodawcy powinni się jakoś specjalnie przygotować? A może obecnie zatrudnieni powinni się wręcz obawiać nowych konkurentów? Eksperci na razie podchodzą sceptycznie do umiejętności owego pokolenia. Z prostego powodu. – Generacja Z wkracza na rynek pracy w trudnych warunkach kryzysu. Pomimo że w stosunku do młodszych pokoleń popularny jest stereotyp określający ich jako osoby bardzo roszczeniowe, młodzi pracownicy są świadomi zagrożenia, przed którym stoją – w ankiecie, w której brała udział młodzież z USA i UK, aż 79% respondentów wyraziło niepokój o możliwość znalezienia zatrudnienia po ukończeniu studiów, a 86% oceniło, że sytuacja gospodarcza w najbliższym okresie nie ulegnie poprawie – wskazuje Katarzyna Sowińska z PwC.

Generacja Z dopiero zaczyna wchodzić na rynek pracy – większość z nich jest na studiach i stawia swoje pierwsze zawodowe kroki, najczęściej w roli praktykantów lub stażystów. Dlatego wszystkie wnioski na temat charakterystyki tego pokolenia w miejscu pracy trzeba traktować bardziej jako prognozę, niż obserwację. Nie oznacza to jednak, że nie należy bacznie przyglądać się tej grupie – już niedługo to właśnie z nimi będziemy pracować.


Autor wpisu: Paweł Rusak
  • Sonia Petrova

    I kolejny artykuł pod tytułem „nie zatrudniajcie młodych (a już broń Boże studentów), bo nie warto”.. To, że ktoś ma 20 lat nie znaczy, że nie będzie złym pracownikiem, który potrafi tylko wymagać stanowiska prezesa na dzień dobry. Zastanawia mnie tylko jedno – Jak ci młodzi ludzie mają znaleźć przyzwoitą pracę, która nie będzie o umowę o dzieło za 600 zł (z tego nie da się żyć), skoro obecnie media notorycznie robią małe pranie mózgu potencjalnym pracodawcom???

  • kika

    chyba nie zrozumiałaś Soniu przekazu artykułu. Możesz mieć 20 lat, bardziej chodzi o to co masz w głowie i jakie nastawienie..a co powiesz, na fakt, że kiedyś na stażu dostawało się 450 zł a nie jak teraz ok 1000 zł.. i jakoś nikt nie płakał..a do pracy się szło za każdy grosz..aż się człowiek nie dorobił jakiejś praktyki i wiedzy..

  • http://dupogodziny.pl dupogodziny.pl

    pokolenie Z może mieć problemy na rynku pracy ze względu na opisywany w artykule brak skupienia – badania naukowe w jasny sposób obalają mit wielozadaniowości.
    Ich ciągła chęć zmieniania dotyczy nie tylko pracy. Lepiej kupić nowe niż naprawić star… Tfu! – lekko zużyte.
    W większości przypadków wystarczy mała zmiana aby nasz punkt widzenia i odczucia zmieniły się o 180 stopni.
    Małe zmiany i dupogodziny nie będą już męczące!

  • Pracodawca XYZ

    Szkoda tylko, że nie napiszecie o pracodawcy Y albo Z. Pracodawcy, który zatrudnia na umowę zlecenie bo ma tak taniej i wygodniej. Może sobie zwolnić pracownika kiedy chce i ma pewność, że nigdzie nie wyjedziesz na wakacje bo wtedy nie zarobisz kasy. To my – młode pokolenie, jesteśmy niestabilni? A pracodawca jest? Jakaś równowaga musi być. Młodzi ludzie i ich praca jest odpowiedzią na to co się dzieje na rynku pracy. Zawsze są dwie strony medalu. Szkoda, że pokazujecie tylko jedną…

  • pokolenie Y

    Jeżeli wszędzie słyszy się, że y są roszczeniowi, co może utrudniać współpracę i utrzymanie podmiotowej pozycję pracownika, to dlaczego nie zaufać ponownie X? Tak szyba na emeryturę przecież nie pójdą.

  • piećka

    Z jak zrycie? a może zombie? realiści oderwani od rzeczywistości? plastikowe wartości, emocjonalny error, problemy z budowaniem relacji czy wykorzystaniem wiedzy w praktyce.. Słyszałem kilkanaście razy opowiastki Zet-ów z pracy – i popadłem w smutek. Oczywiście nie dotyczy to całości,jak w każdej grupie są jednostki wysokowartościowe, mające osobowość i pojmujące co w trawie piszczy, niekoniecznie w smartphone .

  • P P

    To oczywiste, że każdy tutaj napisze pod siebie. To że Sonia na 20 lat i chce by to właśnie te roczniki zatrudniali jest sprawą oczywistą. Będzie miała 50 – siąt to będzie chciała by zatrudniali ludzi 50 – letnich. a wtedy będą już inne silniejsze i bardziej drapieżne pokolenia. Taki jest człowiek myśli o sobie nie o innych a żyć chce każdy.

  • PP

    Kiedyś mialem okazję rozmawiać ze znajomymi duża grupą blisko 20 osób, przedział wieku 16-60 i kązdy powiedział jedno – zrezygnowalby ze swoich ambicji jeśli pracodawca by go docenił i to nie „dodatkami” ale po prostu przyzwoita pensją. Zatem jak sie komus płaci 1200 na rękę albo i tego nie to o czym my tu … nikt nie bedzie lojalny wobec takiego pracodawcy. NIKT, bez względu na wiek, wykształcenie i ambicje.

    Rzecz w tym ze kolejne pokolenia coraz bardziej to rozumieją i ich rzekomu olewczy stosunek do zatrudnienia jest wprost proporcjonalny do olewczości pracodawcy.

    Przypisywanie teorii jest dla mnie chore – jest takie powiedzenie, że pierwszym krokiem do rozwiązania swoich problemów jest przyznanie się, że jest problem. Całe te pokoleniowe bzdury to tylko barykada dla pracodawców aby nie musieli sie przyznawać do tego że sie nie nadają na PRACODAWCÓW. resztę sobie dośpiewajcie.

  • LL

    Na jakiej podstawie ktoś wyliczył, że pokolenie urodzone po 1990 a nawet 1995 roku mieszka dłużej z rodzicami???
    To znaczy ile?
    Czy wcześniejsze pokolenia wyprowadzały się z domu w 18 urodziny??
    Przecież ci ludzie dziś mają ledwo co ukończone 20.??

  • http://www.webastyczny.pl/ Miłosz W.

    Dokładnie tak. Zauważcie, że mowa o pokoleniach z tzw. „wolnej Polski”, a tak naprawdę roczniki 78+ po prostu cholera bierze ile kasy jest rozwalane przez polityków, jakie wały odchodzą, itd. Skoro dziady robią myki na miliony to ja mam być lojalny za grosze? A potem idziesz do roboty i okazuje się, że z fajnej kwoty brutto jest żenujące netto.

  • Filip Kuk

    Szczerze. Według mnie badania przeprowadzone zostały po prostu źle przeprowadzone. Duża część zawartych tu informacji jest po prostu niezgodna z prawdą, a pokazani tu ludzie ( pokolenia „Z”) to po prostu osoby, które nie przystaną i nie pomyślą, a nie pokolenie „Z”.