Zaloguj się aby zobaczyć całość

Woman holding a mug while using a laptopDobra pensja nie zawsze jest wystarczająco dobrym powodem, by zostać w firmie, jeśli idzie za nią sztywny grafik i marne szanse na godzenie życia prywatnego z zawodowym. Elastyczność do udogodnienie, większa efektywność, wydajność i spokój – przekonują przeciwnicy trwania przy firmowych biurkach.

 

 

Krzysztof pracuje w korporacji z zagranicznym kapitałem. Codziennie powinien być w biurze, bo projekty opierają się na pracy zespołowej. Nie musi jednak przychodzić punktualnie o ósmej, nikt go nie rozlicza z godzin rozpoczęcia i zakończenia pracy. Ważne, by w ciągu tygodnia przepracował 40 godzin. Takie nastawienie firmy jest mu szczególnie na rękę, gdy wypadają pilne załatwienia czy sprawy rodzinne. Nie ma wówczas problemu, żeby urwać się wcześniej z biura, przyjść później do pracy czy w trakcie dnia „wyskoczyć” i za dwie lub trzy godziny znów wrócić.

Anka, pracująca w branży internetowej, ceni możliwość pracy zdalnej. – Na co dzień jeżdżę do biura, ale gdy zachoruje moje dziecko, mogę obowiązki wykonywać z domu – opowiada.

Marta nie chce wracać do swojego pracodawcy po urlopie macierzyńskim. Powód? Praca z dala od dziecka, bez możliwości obniżenia wymiaru godzin czy przenoszenia części zadań do domu.

Łukasz, również pracownik korporacji, dostał konkurencyjną ofertę pracy. Aktualny pracodawca zaproponował mu więc podwyżkę. To jednak było za mało. Aby nie tracić czasu na długie dojazdy, mężczyzna poprosił o dwa dni pracy z domu. Firma to zaakceptowała, bo bardzo ceniła doświadczenie Łukasza i nie chciała go stracić.

 

Elastycznie, czyli lepiej?

Elastyczność czasu pracy może być różnie rozumiana, m.in. jako

  • praca skrócona,
  • w niepełnym wymiarze,
  • praca o wybranych porach, czyli z ruchomym czasem,
  • telepraca, praca z domu.

 

Ale sprowadza się do jednego – do poszanowania potrzeb pracownika.

Jakie zalety takiego rozwiązania widzą jego zwolennicy? Oto kilka z nich:

  • Oszczędność czasu i pieniędzy na codzienne dojazdy do biura.
  • Efektywność i wydajność – wykonywanie obowiązków w porze, kiedy jesteśmy najbardziej skoncentrowani, niezmęczeni. Jest to szczególnie wskazane rozwiązanie dla tych, którym trudno skoncentrować się w przyjętych za tradycyjne godzinach pracy – np. tzw. sowom, nienawidzącym porannego wstawania, za to wyjątkowo wydajnym w godzinach popołudniowych i wieczornych.
  • Swoboda w wyborze miejsca wykonania zadania – a więc także ulubionej kawiarni albo w ogrodzie zamiast w dusznym i hałaśliwym biurze.
  • Większa samodzielność i pole do rozwoju kreatywności. Bez tak zwanego „stania nad głową”.
  • Zadaniowy, projektowy czas pracy zamiast przywiązania do biurka, które czasem bywa bezproduktywne – koniec z „odsiadywaniem” godzin.
  • Więcej zaufania, mniej kontroli. A przez to większe poczucie wolności osobistej.
  • Udogodnienie w łączeniu życia rodzinnego z zawodowym, wspieranie pracowników-rodziców. Dzięki temu odebranie dziecka z przedszkola o czasie przestaje być mission impossible.

 

Pułapki mało elastyczne

Ci, którzy mają nienormowane godziny pracy, pracują w systemie telepracy czy też są freelancerami – powinni jednak elastyczność uzupełnić samodyscypliną, samomotywacją i dobrą organizacją czasu. W przeciwnym razie może się okazać, że nasze zadaniowe godziny będą wydłużać się w nieskończoność, a nasz dom przestanie być domem i zmieni się w drugie biuro.

 

A Waszym zdaniem elastyczny czas pracy to ważny benefit?


Autor wpisu: Katarzyna Klimek-Michno
  • Beata Nowicka

    Moim zdaniem sztywny grafik jest lepszy, bo można
    systematycznie zaplanować sobie każdy dzień. W mojej firmie wszystko
    monitorowane jest za pomocą systemu ewidencji czasu pracy od firmy Biosys.
    Wszyscy wiedzą od której, do której pracują i jest porządek.