Rozdawanie ulotek wcale nie musi być dorywczą pracą! Może być sposobem na jej znalezienie. Udowodnił to Dawid Dąbrowski, który pod warszawskimi biurowcami rozdawał ulotki prezentujące jego samego jako kandydata do pracy. Pytamy Dawida, czy pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę i czy udało mu się znaleźć wymarzoną pracę.

Kreatywne sposoby na szukanie pracy mogą być różne. Gdy jedni wieszają billboardy ze swoją podobizną albo zakładają fanpage’e na Facebooku, Dawid zdecydował się na … ulotki! Poskutkowało?

Szukał Pan pracy w niestandardowy sposób…

Dawid Dąbrowski: Nie wiem czy taki zupełnie niestandardowy. Mam wrażenie, że metoda której użyłem jest powszechnie znana, choć faktycznie nie często widuje się osoby wykorzystujące ją do poszukiwania pracy.

Jak dokładnie to wyglądało?

D.D.: Po prostu rozdawałem ulotki (śmiech). Ale nie byle jakie ulotki. Byłem na nich pokazany na profesjonalnych zdjęciach, dodatkowo zamieściłem dane kontaktowe do mnie oraz QR code z jednej strony ulotki przekierowujący na mój profil zawodowy, a z drugiej strony na multimedialne CV. No i rozdawałem nie byle jak, bo między 8 a 9:30 rano pod wejściami do największych biurowców w Warszawie, zaspanym pracownikom z uśmiechem na ustach. Wielu z nich po otrzymaniu ulotki również się uśmiechało.

Skąd pomysł na taką formę?

D.D.: Lubię robić takie rzeczy! Szukałem pracy w marketingu. Tą akcją chciałem pokazać, że jestem twórczy, myślę koncepcyjnie, moje pomysły są nastawione na realizację konkretnych celów i generowanie określonych emocji. Forma miała udowodnić, że jestem wymarzonym pracownikiem każdej firmy. Poza tym nie ma nic gorszego w poszukiwaniu pracy jak bezczynność i oczekiwanie na maile, które nie spływają. Chciałem, robiąc coś twórczego, wyjść z czterech ścian. To było świetnie doświadczenie.

W takie rozwiązanie trzeba jednak zainwestować…

D.D.: Ulotki zaprojektowałem sam, zdjęcia zrobił mi kolega fotograf po zniżce, profil zawodowy zrobiłem i multimedialne CV również zrobiłem samodzielnie, ale druk zleciłem już drukarni. Także koszt nie był szczególnie wysoki, choć była to inwestycja na poziomie 1200 zł. Nie ukrywam, że sam proces przygotowywania ulotek zajął mi prawie trzy tygodnie codziennej pracy po kilka godzin. Ale warto było poświęcić ten czas.

Jakie były rezultaty?

D.D.: Rezultaty były fantastyczne. Poza bezpośrednim feedbackiem ze strony odbiorców ulotek, który w większości był bardzo pozytywny, odebrałem sporo maili z gratulacjami za pomysł. To było dla mnie ważne, bo jak człowiek szuka pracy, to zazwyczaj nie czuje się dobrze. To była potrzebna motywacja. Ulotek zrobiłem łącznie 1000, zdążyłem w półtora tygodnia rozdać raptem pięćset i potem już nie rozdawałem, bo już kilka dni po rozpoczęciu akcji zacząłem być zapraszany na rozmowy kwalifikacyjne. Było ich łącznie kilkanaście, część z nich w największych firmach w Polsce.

W jaki sposób ostatecznie znalazł Pan pracę?

D.D.: To może wydawać się zaskakujące, ale pracę znalazłem dzięki Pracuj.pl (śmiech). Pomimo iż otrzymałem kilka ofert pracy dzięki ulotkom, to właśnie za pośrednictwem Pracuj.pl wszedłem w kontakt ze swoim obecnym pracodawcą. Właśnie on zaproponował mi najlepsze warunki i nie wahałem się ani chwili w podjęciu decyzji o pracy dla mojej obecnej firmy.

Czy gdyby zaszła taka potrzeba, powtórzyłby Pan ten eksperyment?

D.D.: Zrobię wszystko, żeby nie zaszła taka potrzeba, ale jeśli będę do tego zmuszony, to zrobię coś jeszcze bardziej spektakularnego. Lubię robić rzeczy, których nie robią inni!

Jakiej rady udzieliłby Pan szukającym dzisiaj pracy?

D.D.: Gdybym miał coś radzić to byłoby właśnie to. Robić to, czego nie robią inni, wierzyć w siebie i w to, że jeśli włoży się cały swój zapał, talent i czas w coś nawet najprostszego, to można zdziałać naprawdę wiele.

Dziękujemy za rozmowę!


Autor wpisu: Agnieszka Dobosz


Podobne wpisy:
Dla kogo praca w e-commerce?
Czy to już odwilż na rynku pracy?
Myślisz o zmianie pracodawcy? 5 rzeczy, które musisz sprawdzić
Aplikacja wysłana – i co dalej?
Cyfrowa żyła złota, czyli gdzie szukać pracy w IT